Czy szef może mi zabronić przyjścia do pracy z psem?

Czy szef może mi zabronić przyjścia do pracy z psem?
  • Mikołaj Frączak
  • /
  • 27 maja 2020

Nie odbierze za ciebie telefonu, nie odpisze i nie wyśle maila z ofertą do klienta. Ale jego obecność w pracy — jak zapewniają eksperci — mogłaby nie tylko działać uspokajająco na pracowników, ale i zmieniłaby atmosferę i zredukowałaby stres na który jesteśmy tak często narażeni. Wszystko wyglądałoby inaczej, gdybyśmy mogli zabierać ze sobą do pracy naszego ukochanego czworonoga.

Na pierwszy rzut oka jedno z ogłoszeń o pracę zamieszczonych w sieci nie różni się od innych. Ot, jedna ze spółek poszukuje pracownika, któremu oferuje umowę o pracę, możliwość szybkiego awansu i dobre wynagrodzenie znacznie przekraczające średnią krajową. Zatrudniona osoba będzie mogła również korzystać z licznych benefitów jakie zapewnia firma, począwszy od prywatnej opieki medycznej po karnety na siłownię, z których będzie można skorzystać po zakończeniu pandemii. Ale wśród nich jeden jest dość nietypowy. Pracodawca umożliwia swoim podwładnym na przyprowadzanie zwierząt do pracy. I ten szczegół sprawia, że telefony się urywają, a na skrzynce mailowej firmy wiele zapytań dotyczy właśnie możliwości pracy z ulubionym pupilem. Okazuje się, że dla wielu pracowników właśnie ten szczegół ma szczególne znaczenie i jest o wiele ważniejszy niż negocjowanie kwoty wynagrodzenia, godziny wykonywania pracy czy dopłaty do nauki języka obcego przez pracodawcę. Okazuje się, że ta synergia ma szczególne znaczenie dla wielu osób, które kochają zwierzęta. Pracownik może skupić się na wykonywaniu swoich obowiązków zawodowych wiedząc jednocześnie, że jego pies czy kot ma zapewnioną opiekę w firmie. A takich osób jes wiele, ponad połowa Polaków posiada lub ma w domu zwierzęta.

Pies wszedł do Sejmu, czy może iść do pracy?

Przez lata temat przyprowadzania psów do pracy niemal nie istniał. Przełom nastąpił w maju 2007 roku, kiedy ówczesny marszałek izby niższej parlamentu Ludwik Dorn jak gdyby nigdy nic przybył do Sejmu z psem. Czarna sznaucerka o imieniu Saba szybko stała się bohaterką mediów. Miała swoje pięć minut w polskiej polityce, buszując nie tylko po sejmowych korytarzach. Co ciekawe jeździła limuzynami i miała też własną asystentkę. Marszałek tłumaczył się, że sytuacja była wyjątkowa i nie mógł zostawić psa samego w domu. To niecodzienne zachowanie nie tylko wprawiło polityków czy dziennikarzy w niemałe osłupienia, ale stało się tematem wielu dyskusji wśród pracodawców, pracowników czy ekspertów rynku pracy. Skoro Saba wkroczyła na czterech łapach do polskiej polityki, to dlaczego nie można przychodzić do pracy z psem? — najczęściej powtarzali miłośnicy zwierząt używając politycznego wydarzenia jako swojego głównego argumentu w dyskusjach. Dzisiaj ta sprawa nie jest jeszcze zjawiskiem powszechnym, ale dla wielu pracodawców nie stanowi już problemu. W wielu firmach nikt nie widzi nic niedorzecznego w przyprowadzaniu przez pracowników psów czy kotów do zakładu pracy.

Przepisy to jedno, ale ważne jest zdanie kolegów

Wizyta z psem w urzędzie, sklepie czy innym miejscu publicznym niemal zawsze sprawiała sprzeciw wielu osób. Miłośnicy czworonogów bronili swoich pupili, ich przeciwnicy argumentowali to względami bezpieczeństwa czy higieny. Podobnie może wyglądać sytuacja z zabraniem przez pracownika psa do pracy, chociaż w świetle polskiego prawa nie ma takiego zakazu. Pozostaje jeszcze kwestia administratora budynku, w którym firma wynajmuje piętro czy pokoje. Zapis w umowie sprawi, że naszego pupila przez bramki bezpieczeństwa nie przepuści ochrona budynku. Ale to nie wszystko. Kolejny krok to specyfika naszej pracy, wola szefa i zdanie kolegów i koleżanek z firmy. Nie każdy może sobie tego życzyć, wystarczy przyjrzeć się licznym konfliktom właścicieli psów z innymi lokatorami. Do tego dochodzi jeszcze kwestia uczulenia, alergii wśród współpracowników czy zasad utrzymania czystości w pracy. Nie wszędzie ze zrozumiałych przyczyn się da. Jeśli pracujemy w niewielkiej firmie, spółka wynajmuje mieszkanie na swoją siedzibę i pracuje w niej kilka osób, z których wszyscy są miłośnikami zwierząt to nie powinno być z tym większych problemów. Wystarczy zapytać i zdobyć akceptację współpracowników i przełożonych.  W dużych korporacjach nie wszyscy muszą się zgodzić, zazwyczaj większość osób jest lub będzie podobnego zdania jak szef. Ale i tu sytuacja się zmienia, większość firm stara się wychodzić z aprobatą na liczne pomysły pracowników, by być przyjaźnie odbieranym przez załogę. Jest jeszcze jeden czynnik, który ma duże znaczenie — zagraniczna moda, która szybka dociera do naszego kraju. A ta pokazuje, że za granicą jest to rozwiązanie często stosowane zarówno przez większe i mniejsze firmy. Doszło nawet do tego, że podobnie jak w Polsce przyprowadza się 1 czerwca dzieci do pracy z okazji Dnia Dziecka, tak poza granicami naszego kraju jest moda na przyprowadzanie do biura zwierząt w ich święto, które wypada 24 czerwca. Jak zauważają eksperci Brytyjczycy, Amerykanie, Kanadyjczycy czy Australijczycy opowiedzieli się za takimi rozwiązaniami. Czy Polacy dołączą do tego grona?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami konsumenckimi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!

Czy ten artykuł był przydatny?

Najnowsze promocje

REKLAMA / WSPÓŁPRACA

Newsletter dla konsumenta

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślemy Ci powiadomienie o najważniejszych tematach konsumenckich. Dla subskrybentów newslettera przygotowujemy specjalne wydarzenia np. webinaria. Nie pożałujesz!

Komentarze