Ratunek dla małych dzieci i ich przekleństwo - żelazne płuca

Technologia ratuje nam życie w wielu przypadkach. Ratuje już od dawna. Pół wieku temu, kiedy choroba Heinego-Medina zaatakowała świat, ratowała życia najmłodszych. W latach 50. i 60. XX wieku polio "rozlało" się na cały świat. Pracy odmawiały m.in. płuca. Zanim jednak wynaleziono szczepionkę, za dzieci oddychały "żelazne płuca". Do dziś ofiary polio uwięzione są w kuloodpornych kapsułach.

Ratunek dla małych dzieci i ich przekleństwo - żelazne płuca
  • Monika Świetlińska
  • /
  • 13 września 2021

Czy wiesz, że "żelazne płuca" stosuje się do dziś?

 Paul Alexander — być może kiedyś to nazwisko obiło Ci się o uszy. To jedna z niewielu osób, którą od ponad 60 lat ratuje maszyna. To ona oddycha za niego, bo wirus sparaliżował jego płuca.

Dziś się jej nie produkuje, a to co dziś jest największym wrogiem Paula to... brak prądu.

Poznaj historię chłopca z Dallas

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku to czasy "panowania" epidemii, o której niewielu już pamięta. Polio niszczyło komórki nerwowe w rdzeniu kręgowym. Rozprzestrzeniało się po cichu i choć niektórzy przeszli ją bezobjawowo, to jedna osoba na 200 przechodziła porażenną postać choroby Heinego-Medina. Tak było w przypadku 6-letniego Paula. Chłopiec dorastał w czasach lockdownu, który trwał latami. Rodzice izolowali swoje dzieci od pozostałych. Baseny, kina, place zabaw, wspólne wycieczki, urodziny — dzieci tam nie chodziły. To choroba, która terroryzowała całą społeczność, a jej najbardziej znaną ofiarą był prezydent Franklin D. Roosevelt.

W Łodzi powstał pierwszy kampus 5G. Impuls dla startupówW Łodzi powstał pierwszy kampus 5G. Impuls dla startupówMikołaj Frączak

Według PolioToday.org najgorszy był rok 1952, w którym prawie 58 tys. zgłoszonych przypadków spowodowało 3100 zgonów i ponad 21 tys. w różnych stadiach paraliżu. W tym właśnie roku polio zaatakowało 6-letniego Paula. Pewnego letniego dnia chłopiec poczuł się źle, bawił się na podwórku. Tego dnia było na przemian — upalnie i deszczowo. Paul wrócił do domu przemoknięty — jego matka już wtedy wiedziała, co się stało. Umyła go i położyła do łóżka. Chłopiec dużo kolorował, ale jego ręce były coraz słabsze, z dnia na dzień słabł coraz bardziej. 

Lekarz odradzał szpital, bo ten wypełniony był chorymi. Twierdził, że w domu szybciej wyzdrowieje. W końcu chłopiec zaczął mieć halucynacje, a zwykłe pójście do toalety było niemożliwe. Jego plecy i szyja zesztywniały, ból przeszywał nogi, ręce.

- Moje ręce zniknęły - mówił. Kiedy był praktycznie nieruchomy i miał problemy z oddychaniem, rodzice zdecydowali o przewiezieniu go do szpitala. Tam od razu został poddany tracheotomii. Po zabiegu obudził się w plastikowym namiocie wypełnionym parą. Nie miał pojęcia, co się dzieje, tymczasem był to początek jego życia z żelaznymi płucami. - Pomyślałem, że poszedłem do piekła – wspomina.

Nowe technologie płatności poprawiają efektywność działania przedsiębiorstwNowe technologie płatności poprawiają efektywność działania przedsiębiorstwBartosz Tomczyk

Lekarze próbowali zmusić go do samodzielnego oddychania, ale ich metody (tonięcie, pływanie) były dla niego zbyt straszne, a co za tym idzie — nieskuteczne. Był sparaliżowany od szyi w dół. 

Z pomocą fizjoterapeuty stopniowo przezwyciężył lęk przed samodzielnym oddychaniem i nauczył się łykać powietrze. - Używałem mięśni gardła i języka, aby złapać oddech i połknąć go do płuc — opowiada.

Pewnego dnia fizjoterapeuta obiecał mu wymarzonego szczeniaka, ale pod warunkiem, że nauczy się oddychać przez trzy minuty, co ostatecznie da mu szansę oddychać samodzielnie przez większą część dnia. To dla chłopca, który nie pragnął niczego więcej niż pójścia do szkoły, był to punkt zwrotny. Chciał być kimś, chciał się uczyć. Choć był zamknięty w kapsule przypominającej statek podwodny, to był niemal najlepszym uczniem. Ukończył studia prawnicze i nie zniechęcił go nawet fakt, że mieszkając w kapsule w akademiku, był cały czas obiektem rozmów i odwiedzin.

Czym było żelazne płuco?

Dziś Paul ma 72 lata i nadal oddycha za niego żelazne płuco — tak jak wtedy, gdy miał 6 lat. Metalowy cylinder w jego domu przypomina łódź podwodną, która rytmicznie brzęczy i pulsuje, pomagając utrzymać go przy życiu. Urządzenie jest proste, ale skuteczne. Składa się z dużej rury, silnika i ruchomego ramienia. Mężczyzna leży sparaliżowany w kapsule, a jego głowa wystaje z aksamitnego, hermetycznego zamknięcia oparta na poduszce leżącej na stole.

Na stole ma również telefon, komputer — jego okna na świat. Żelazne płuca to ogromny respirator, który wytwarza podciśnienie, umożliwiając oddychanie. W przypadku Paula nie jest możliwe używanie przenośnych respiratorów, bo mięśnie jego klatki piersiowej są zbyt uszkodzone.

Biometryczne logowanie do Indywidualnego Konta PacjentaBiometryczne logowanie do Indywidualnego Konta PacjentaAnna Malinowska

72-latek nadal żyje na łasce mechanicznego respiratora, którego nikt już nie produkuje. Masowa produkcja tych urządzeń zakończyła się pół wieku temu, a ubezpieczenie już dawno temu przestało pokrywać naprawy kapsuły. Zdarzały się już przypadki kiedy potrzebne były pilne naprawy, kiedy na przykład zaczęło wyciekać powietrze i trudno mu było oddychać.

Wtedy z pomocą przyszedł jego przyjaciel, który złożył nowe działające żelazne płuco ze skorup innych porzuconych w pobliskim warsztacie. W takim płucu nie ma ani chipów, ani elektroniki, to takie wieczne urządzenie — proste, aczkolwiek uzależnione od energii elektrycznej. W 2008 roku kobieta z Tennessee, która przez 60 lat używała żelaznego płuca, zmarła po awarii zasilania.

Fot. desispeaks.com

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami prawnymi, zapraszamy do naszego serwisu ponownie!
Jeżeli podobał Ci się artykuł podziel się z innymi udostępniając go w mediach społecznościowych - poniżej masz szybkie linki do udostępnień.

Czy ten artykuł był przydatny?

Tagi: Dziecko

Newsletter

Bądźmy w kontakcie! Zapisz się na newsletter, a raz na jakiś czas wyślemy Ci powiadomienie o najważniejszych tematach. Dla subskrybentów newslettera przygotowujemy specjalne wydarzenia np. webinaria. Nie pożałujesz!